Czuję się jak w SIMS’ach! Jak wygląda współpraca z architektem wnętrz.

Miałam przyjemność ostatnio pracować z młodą kobietą, która użyła podczas naszej współpracy takiego sformułowania: czuję się jak w SIMS’ach! Nigdy nie grałam w tę grę, może dlatego, że kiedy gra wchodziła na rynek, ja rozpoczynałam studia na kierunku Architektura Wnętrz i miałam the Sims na żywo.

Czy i czym ewentualnie różni się projektowanie wnętrz od The Sims?

W grze możemy pozwolić sobie na swobodę, na odwagę, na próby. Projektowanie daje taką sama wolność! Oczywiście w projektowaniu dla siebie, takim rzeczywistym, każdy ma dużo więcej przemyśleń, konfliktów wewnętrznych i ograniczeń. To co projektujemy, robimy po to, żeby pojawiło się w rzeczywistości. A zakładam, że część twórczości wirtualnej, w realu mogłaby się okazać np. męcząca? Albo niewygodna? Zabrakłoby szafki czy półki, okazałoby się, że woda nam zachlapuje podłogę. Ale ogólnie może to być dobry poligon doświadczalny, który pozwala odpowiedzieć sobie na wiele pytań dotyczących tego, jak żyjemy, czego potrzebujemy, żeby było nam wygodnie. Zakładam że gra nie zawsze udostępnia nam wszystko, czego byśmy sobie życzyli  (mam na myśli np. kształt umywalki czy miski wc) i wtedy idziemy na pewnego rodzaju ustępstwa. Np. układ funkcji w pomieszczeniu jest taki jak chcieliśmy, ale poszczególne elementy wymagałyby dopracowania. Jednak co do zasady – możemy testować, próbować i (poza naszym czasem) nic nas tu nie ogranicza.

Gra udostępnia też pewnego rodzaju dodatki, o bardzo ciekawych nazwach typu: ‘bajkowy pokoik’, ‘artystyczne atelier’, ‘wysmakowany salon’, czy ‘powrót retro’. Czyli możemy nasz projekt sobie spersonalizować, wzbogacić o pewną wymarzoną stylistykę, która akurat dzisiaj z nami współgra. Dodatki pokazują, że możemy się skupić na konkretnym pomieszczeniu. Że czego innego potrzebujemy, żeby urządzić pokoik dla dziecka, czego innego żeby zagospodarować pracownię, a jeszcze innych elementów potrzebujemy, żeby stworzyć salon. Tak wskazują nazwy, jednak nasza wyobraźnia pozwoliłaby nam przecież stworzyć np. bajkowy salon z artystycznymi elementami. Projektowanie to zabawa, to rozmowa, im więcej mamy w tym luzu i otwartości, czucia i intuicji, tym lepszy efekt możemy osiągnąć.

W grze mamy zastosowane pewne ułatwienia. Wystarczy np. kupić lampę, żeby mieć światło, nie potrzeba instalacji, żeby ją podłączyć. Podobnie z toaletą – wystarczy ją postawić, żeby móc z niej skorzystać, nie musi być podłączona do kanalizacji. Co na pewno sprawia, że technicznie nie musimy się przejmować tym, co projektujemy. A na pewno nie musimy znać żadnych norm. Ale nie jest aż tak prosto, czegoś się jednak uczymy. Np. jeśli nie zutylizujemy w jakiś sposób kompostu z toalety, to spłonie nam nam, bo ciepło nagromadzone podczas kompostowania zmienia się w ogień.

Jest jeszcze jedno ułatwienie w grze – otóż wszystko dzieje się szybciej! Dom powstaje od razu, po prostu pojawia się na posesji. Nie potrzebny jest cały proces budowlany, nie trzeba zamawiać materiałów, żadne materiały nie muszą też np. schnąć. Ogólnie w grze jesteśmy o rok czy dwa do przodu. Nie musimy w ogóle spotykać się z wykonawcami, odpowiadać im na pytania, zastanawiać się nad rodzajem użytych materiałów. Po prostu – budujemy.

Po przejściu przez te kilka punktów, można śmiało powiedzieć, że projektowanie wnętrz właściwie nie różni się wiele od gry the Sims. A na pewno nie różni się, jeśli ma się do współpracy architekta wnętrz.

Dlaczego? Architekt pozwala nam na swobodę i odwagę – możemy próbować, sprawdzać na wizualizacjach, czy moodboardach. Mamy na to czas. Możemy nie znać się na szczegółach technicznych czy ergonomicznych i bawić się ustawieniem. Rozmawiać o swoich potrzebach i marzeniach. Tworzyć przestrzeń pod własne oczekiwania.

Architekt wnętrz zapewni nam również ‘dodatki do gry’ w pasującej nam stylistyce. Może to być albo jeden wybrany styl, albo eklektyzm. Możemy łączyć dowoli proponowane nam elementy, za których dobór i wybór odpowiada architekt. Czyli np. dostaniemy trzy propozycje, z których każda będzie pasująca i spełniająca oczekiwania. Wybieramy tylko z dobrych ‘dodatków’

Zna normy i warunki techniczne, więc Wy nie musicie się znać na elektryce, kanalizacji itp. Żeby mieć pewność, że wybrana w sklepie lampa zaświeci na etapie końcowym i będziecie mogli śmiało korzystać z miski wc czy prysznica. Architekt wnętrz zadba o wygodę i komfort, zapewni doprowadzenie właściwych instalacji na etapie projektu,  żebyście finalnie mogli się cieszyć z Waszego wnętrza.

A jak z czasem? Z jednej strony nie przeskoczymy etapów budowy, dom nie pojawi się na pstryknięcie palców. Jednak dzięki współpracy z architektem wnętrz, budowa może iść płynnie i harmonijnie, bez stresu, ponieważ zanim się rozpocznie, macie już ustalone, co się będzie działo. Macie przygotowane projekty dla wykonawców, przedstawione wszystkie elementy niezbędne do zamówienia. A jeśli zdecydujecie się jeszcze dodatkowo na koordynacje, to właściwie będziecie się mogli umówić na odebranie nieruchomości w ustalonym czasie, gotowej do zamieszkania. Więc może nie w mgnieniu oka, ale z Waszej strony może wystarczyć nieco dłuższe pstryknięcie palcami.

Do zobaczenia,

Malwina

Gotowy na zmianę?

Porozmawiajmy o Twoim projekcie

Chętnie wysłucham Twoich potrzeb i pomogę stworzyć wnętrze, w którym naprawdę poczujesz się u siebie. W celu umówienia spotkania skorzystaj z formularza lub zadzwoń: